Naszedł czas rewizji. Trzy miesiące i co ? Może czas pomyśleć w końcu dlaczego wyjechałem. Dobre pytanie. Wiem, że zraniłem wiele osób swoim wyjazdem, swoim milczeniem. Moją izolacją.
Z jednej strony rozumiem ból , ale czy oni zastanawiają się dlaczego MUSIAŁEM tak, a nie inaczej zrobić? Czy mi było łatwo? Nie. Kurwa. Nie było. Przelałem tony łez, aż w końcu zapomniałem jak wyglądają łzy. I zacząłem żyć ze świadomością, że spaliłem wiele mostów. Czy ktoś wybuduje nowe? Tego nie wiem. Czy mam na to nadzieje? Jeszcze nie wiem. Ręce prawie zawsze wyciągnę, żeby połączyć dwa most. Ale. Zawsze jest ale. Nie zawsze będę miał na to siły. Życie jest życiem. Myślę, że w 90% jednego tygodnia moje życie jest wypełnione szczęściem, uśmiechem. Raz na czas myślę o tym wulgarnie: Spierdoliłem, mogłem inaczej. Było nie minęło. Problem będzie dalej, wcale nie minie. Słowo przepraszam tu nic nie będzie oznaczało. CHYBA to nie ode mnie nie zależy czy znowu będziemy śmiali się jak dawniej.
Z innej bardziej so so pozytywnej beczki . Nie pamiętam wielu twarzy, wielu zdarzeń. Przeżyłem najdziwniejszy wypadek w swoim życiu. Cóż nie od dzisiaj wiem, że te dziwne przygody lubią mnie. Wydaje mi się, że wszystko pamiętam, a tu bach…. Nie mam pojęcia gdzie chodziłem do gimnazjum. Po nocach ciągle mi się śni zakrwawiona twarz Afgańczyka. Budzę się kilka razy w nocy z krzykiem. Myślałem, że takie sytuacje są możliwe tylko w filmach. Kurwa. Kurwa. Kurwa. Dzięki Bogi nie przespałem lekcji z pierwszej pomocy. Może dzięki Bogu nie pamiętam wszystkiego.
Dzięki Bogu za teraz, za wcześniej, za później. Dzięki Bogu za siłę. Przepraszam.