środa, 27 kwietnia 2011
cześć słońce
Jest szósta rano, noc po raz kolejny szczęśliwie nie przespana, a dzień... Co to był za dzień. Gdybym mógł to rozpłakał bym się ze szczęścia. Długo jeszcze będę się zastanawiał nad tygodniowymi wakacjami w Polsce, które dalej trwają. Chciałoby się napisać coś niebanalnego, ale czy serce może być nie banalne? Serce drogie, serce drogie. Nim sterować nie da się. Tyle ludzi, tylu bliskich ludzi w ciągu jednego dnia. A mimo wszystko jedna tylko osoba wysuwa się na przód. Stara miłość nie rdzewieje? Nie, nie rdzewieje! Ale też nie pielęgnowana obumiera i co się z nią dzieje? Przecież w naturze nic nie ginie, prawda? Pozostało tylko, właśnie co z niej pozostało. Myślę, że bardzo wiele. Nie boję się zaryzykować ( a czy ja w ogóle teraz ryzykuję? ) stwierdzenia, że to była miłość, która nie przeminęła z wiatrem. Niesamowicie było położyć się koło niej i patrzeć na każdy pieprzyk, który nie ruszył się z miejsca, nawet na krok. A rozmowie już nie wspomnę.Wspomnę za to o JEJ szczęściu, które jest też moim szczęściem. Cieszę się jak małe dziecko, kiedy słyszę, że daje radę w tym pogmatwanym świecie, który często nie nie wie gdzie tak pędzi. Dzięki Bogu, ona wie gdzie podąża! Ah i ten zapach, każdy człowiek ma przecież swój zapach. Jest wiele rzeczy, które uwielbiałem w NIEJ. Co więcej uwielbiam jeszcze bardziej. Gdybym umiał ubrać w słowa mój uśmiech do Ciebie... Przecież nawet nie muszę tego robić, bo wiesz jak jest. Czy mógłbym się na nowo w NIEJ zakochać? Nie, niczego nie musiałbym robić na nowo. Nigdy się nie odkochałem. Jest tylko jedna różnica... Pomiędzy teraz, a wcześniej nie należymy już do siebie. Każdy podąża swoją drogą ku szczęściu. A drogi różne są. Oczy same zamykają się, koncentracja już nie ta. A przy drzwiach jeśli mnie głowa nie myli to była by zmiana czasu w kwietniu. Dobranoc słońce wschodzące.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz